Jakub Ćwiek – Grimm City. Wilk!

Podoba się? Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Nie dawniej, niż kilka tygodni temu narzekałem, że zaczynam mieć przesyt kryminałów. Po lekturze kilkunastu kryminalnych historii z rzędu, można właściwie o każdej porze dnia i nocy wyrecytować zgrubny scenariusz, który będzie wspólny dla nich wszystkich. Oczywiście prawie w każdej pozycji znajdzie się jakiś element wyróżniający, ale umówmy się drodzy Państwo, że ok 70% objętości większości współczesnych kryminałów to jednak sztampa i czasem tylko odpowiednia zmiana podejścia lub wyjątkowe ‚pióro’ autora, powoduje większy lub mniejszy zachwyt.

W poszukiwaniu odmiany, postanowiłem wziąć do ręki najnowszą książkę Jakuba Ćwieka. Był to ruch o tyle ryzykowny, że nie przepadam ani za komiksami, ani za fantastyką osadzoną poza naszą doczesną rzeczywistością. Okładka natomiast sugerowała, że historia będzie w takim właśnie klimacie.

Po raz kolejny, publicznie, muszę uderzyć się w pierś. Po pierwsze dlatego, że wątpiłem z początku w tę historię, po drugie natomiast, dlatego że kompletnie nie miałem świadomości istnienia Autora i jego bogatej twórczości. Lekcję odrobiłem – poczytałem tu, tam i przyznaję, że jestem głęboko zaintrygowany. Wróćmy jednak do Grimm City.

Miasto Grimm, zbudowane na ciele olbrzyma, korzystające z jego zasobów: oleistej krwi i odłamków serca. Ciemne, mroczne, skorumpowane, niebezpieczne i wiecznie tonące w mroku duszących i lepkich kopalnianych wyziewów. Grimm to miejsce, które upodobały sobie szpetne gęby rodzinnych gangów oraz podłe i przekupne dusze stróżów prawa. Cała reszta społeczeństwa zwyczajnie próbuje jakoś w tym mieście przetrwać.

Na tak skonstruowanej bazie toczy się historia serii brutalnych morderstw taksówkarzy, o które podejrzewany jest tzw. nowy gracz na tej gangsterskiej szachownicy. Nikt jakoś specjalnie nie garnie się do rozwiązania tej sprawy, aż do momentu, gdy ginie funkcjonariusz policji o nazwisku Wolf, a główną podejrzaną staje się eteryczna dziewczyna ubrana w płaszczyk z… czerwonym kapturkiem.

W ten sposób Autor zgrabnie łączy kryminał noir z baśniowym światem wykreowanym przez braci Grimm.

Trzeba przyznać, że historia jest naprawdę dobra, logiczna i spójna. Klimat wytworzony przez Ćwieka jest kompletnie unikalny i choćby ze względu na ten fakt, polecam wszystkim przeczytać tą książkę. Ta powieść wciąga, oblepia i dusi nie pozwalając się od niej oderwać. Jestem również pełen zachwytu dla języka jakim posługuje się Autor. W przeciwieństwie do książek, które bazują na dialogach, Ćwiek skupia się na obrazowaniu rzeczywistości. Dialogów, jak na kryminał jest stosunkowo mało, za to są dokładnie przemyślane i świetnie osadzone w „przestrzeni” powieści. Kolejnym plusem są bohaterowie. Dawno nie widziałem tak dobrze wykreowanych postaci, przy czym Mortimer jest w mojej ocenie postacią absolutnie wybitną.

I na koniec słów kilka o samym wydaniu, które dopełnia tę fantastyczną historię. Wyobraźcie sobie, że książka nie dość, że wydana na dobrej jakości papierze, z lakierowaną uv’ką okładką, to zawiera w środku adekwatne do tematyki ilustracje! Odnotowując fakt, że książka jest do kupienia w przystępnej cenie, aż się ciśnie na usta wykrzyczeć do innych wydawnictw: „Da się?”. Wielkie brawa dla Wydawcy za estetykę i jakość tej publikacji.

Gorąco polecam tą książkę każdemu, choćby tylko w ramach poszerzania własnych horyzontów.


Podoba się? Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •