Za Wikipedią: Neo-noir (gr. neo, nowy i fr. noir, czarny) – gatunek filmowy, który w sposób widoczny korzysta z elementów filmu noir, ale jest uaktualniony o motywy, treści, style i elementy wizualne nieobecne w filmach noir lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku.

Dziwi mnie, że w tej największej encyklopedii, definicja Neo-Noir dotyczy tylko filmu. Wszak gatunek ten jest powszechnie obecny w literaturze. Czy wiedzieliście, że mamy jego polskich przedstawicieli?

W moje ręce wpadła ostatnio Antologia nowel Neo-Noir, „Hardboiled”. Gdy zaczynałem czytać, trzymałem w ręku książkę, kończąc lekturę w mojej dłoni były prawdziwe czarne perły! „Hardboiled” składa się z czterech nowel, napisanych przez czterech różnych autorów. Każdy z tych tekstów jest inny, ale wszystkie są świetne – nawet jeśli naginają reguły gatunku.

W tym miejscu wypadałoby streścić każdą z nowel, ale przy takiej krótkiej formie ciężko to sensownie zrobić nie zdradzając istotnych szczegółów fabuły. Tym samym wstrzymam się od podsumowań i ze wszystkich sił będę zachęcał do samodzielnego zapoznania się z tą lekturą. Warto szczególną uwagę zwrócić na pozycję zatytułowaną Ambisentencja. Uważam, że jest to wybitne, psychodeliczne opowiadanie.

A części wspólne? Gęsta i ciemna jak ropa naftowa atmosfera, twardzi i szorstcy niczym zardzewiała piła bohaterowie oraz cięty i cyniczny język. Znajdziemy też elementy kryminału, horroru, cyberpunk’a.

Nie przypuszczałem, że mamy tak silną reprezentację gatunku. Po fenomenalnym „Grimm City” Jakubia Ćwieka, antologia „Hardboiled”, utwierdza mnie w przekonaniu, że w naszym kraju jest wiele wybitnie uzdolnionych osób, z gigantyczną wyobraźnią i doskonałym warsztatem.