Biorąc pod uwagę zauważalną ostatnio, masową modę na powieści kryminalne można zadać sobie pytanie czy w tego typu historiach może nas jeszcze spotkać coś nowego. Przeanalizujmy zatem dzieło Ostaszewskiego pod kątem punktów obowiązkowych:

  • Trupy – oczywiście są.
  • Oschły i poszarpany życiem funkcjonariusz organów ścigania, któremu administracja rzuca kłody pod nogi – jest.
  • Kolega z pracy, który pomaga funkcjonariuszowi w pół legalny sposób – jest.
  • Wątpliwy romans policjanta z kobietą – jest.
  • Oporny prokurator, przytłoczony naciskami, aby sprawę zamieść pod dywan – jest.
  • Tajemniczy sprawca, który przewija się podczas śledztwa, ale jego prawdziwa rola zachowana jest na koniec historii – jest.
  • Kilka zwrotów akcji – tak, obowiązkowo.

Zginę bez ciebie niewątpliwie posiada wszystkie cechy dobrego, kompletnego kryminału. Podkomisarz Konrad Rowecki otrzymuje sprawę samobójstwa nastoletniej córki wiceprezydenta miasta Ciechanowa. Na pozór sprawa jest oczywista, choćby ze względu na brak udziału osób trzecich w zdarzeniu. Mimo wątpliwości, jakie nachodzą podkomisarza, sprawa zostaje dość szybko odgórnie zamknięta, a Rowecki otrzymuje od przełożonych wyraźny sygnał, aby trzymać się od tematu daleko. Podkomisarz, ze względu jednak na swoją własną przeszłość – opisywaną w książce w postaci urywków z jego pamiętnika – zaczyna sprawę samobójstwa dziewczyny traktować bardzo osobiście. Finał jego nieformalnego śledztwa, nie jest być może wyjątkowo zaskakujący, ale z pewnością ta historia jest interesująca.

Pozostaje pytanie czy udało się Autorowi wybić z morza innych historii? Odpowiedź brzmi tak. Tym, co zdecydowanie wyróżnia tę pozycję spośród innych jest język, jakim posługuje się autor. Ta książka jest jak jazda autostopem z typem, który z jednej strony ma wyjątkowo irytujący, cwaniacki sposób bycia, z drugiej natomiast opowiada nam bardzo ciekawą historię. Pierwszych kilkadziesiąt stron, w których każde zdanie obowiązkowo musi być ironiczne, ukwiecone, albo udziwnione było dla mnie kompletną męczarnią. Później jednak zdałem sobie sprawę, że taka forma przestała mi przeszkadzać, a historia wciągnęła mnie nie na żarty. Efekt był taki, że z dużym zainteresowaniem przeczytałem tę książkę w jeden wieczór. Zginę bez ciebie, jest z pewnością pozycją godną uwagi.

Komentarze facebook

komentarzy: