Nie idzie mi krytykowanie, więc będzie krótko 🙂

Jak wiecie, jakiś czas temu stałem się fanem polskiej literatury współczesnej – głównie takiej gdzie trup odgrywa jedną z ważniejszych ról w fabule książki. Mam doskonałe doświadczenia z autorami, natomiast poza rewelacyjną Katą Mlek, nie potrafię znaleźć sobie autorki, która dałaby mi odpowiedni poziom satysfakcji literackiej. Niestety tak było i tym razem.

Idealna to debiutancka powieść Magdy Stachuli. Na okładce przeczytamy, że jest to thriller psychologiczny. Czy przypisanie do tej kategorii jest zasadne? Odpowiem po japońsku: JakoTako. Generalnie trzeba pochwalić Autorkę za wyobraźnię. Bohaterka jest kobietą niewychodzącą z domu, co już działa pobudzająco, bo jest to sytuacja niezbyt powszechna. Dodatkowo ciekawie wykorzystany jest motyw kamer monitoringu. Można by podać jeszcze kilka przykładów na poparcie dobrych pomysłów Autorki. Problem jednak w tym, że jak na thriller psychologiczny, psychologiczny aspekt właśnie jest w mojej ocenie nie dość głęboko spenetrowany. Od takiej książki oczekuję totalnego wypatroszenia emocjonalnego bohaterów. Nic takiego nie miało miejsca. Dodatkowo, jak na wytrawnego czytacza przystało, klocki tej niby misternej układanki, zdecydowanie za szybko same mi się ułożyły.

Przy okazji tej książki, dowiedziałem się, że jest taka konstrukcja jak thriller małżeński. Idealnie mi to określenie tutaj pasuje, chociaż osoby doświadczone odbiorą tę książkę bardziej jako obyczajową z elementami thrillera, niż odwrotnie.

Książka fajna do pociągu. Szybko zleci czas, a po pierwszym dniu urlopu pewnie niewiele z niej zostanie w Twojej pamięci. Niemniej jednak, trzeba przyznać, że autorka bardzo dobrze rokuje i jeśli tylko trochę okrzepnie jako pisarka, to mogę przypuszczać, że w końcu trafi jej się bestseller.