Chris Carter – Krucyfiks

Ha! Jestem z siebie dumny! Wytypowałem sprawcę w połowie książki i okazało się, że celnie. Brakowało mi dowodów, ale te jak zwykle pojawiły się w ostatniej chwili.

Krucyfiks jest wyśmienitą książką. Cofam wszystko co pisałem o Hunterze wcześniej przy okazji Nocnego prześladowcy. Tak to jest jak się czyta nie po kolei. W pierwszej części cyklu poznajemy tego człowieka bardzo dobrze pod każdym względem. Pewnie dlatego autor podarował sobie ponawianie tego w kolejnych częściach.

W krucyfiksie analiz psychologicznych znalazłem nawet więcej niż oczekiwałem. Fabuła jest natomiast fantastyczna, dopracowana, ciekawa i niepokojąca.

Powieść jest niesamowicie mroczna i skuteczna. Od pierwszych stron miałem wrażenie, że dostałem kluczem francuskim w łeb i po odzyskaniu przytomności znalazłem się w nowej rzeczywistości jako cichy wspólnik i partner detektywów Huntera i Garcia.

Książka pochłonęła mnie do tego stopnia, że dzisiejszej nocy, we śnie próbowałem poskładać elementy tej układanki. Do tej pory tylko Mroczna wieża Kinga potrafiła się wedrzeć do krainy moich snów. Od dzisiejszej nocy zatem mogę powiedzieć, że twórczość Cartera również działa na mnie w ten dziwny i ‚penetrujący’ moją podświadomość sposób. Mam nadzieję, że to nie początek jakiś poważniejszych zaburzeń psychicznych, ale jeśli miałyby się one wiązać z czytaniem tak wybornych książek to… wchodzę w to jak w dym!

Ocena końcowa:
4.8
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje