Richard Bachman (Stephen King) – Wielki marsz

Na tą szczególną okazję osiągnięcia celu 52 postanowiłem wybrać coś specjalnego. Rozważałem kilka pozycji – padło na „Wielki marsz” Kinga.

Książka ta pochodzi z czasów, kiedy jeszcze Król pisał pod pseudonimem Richard Bachman. Jest to jedna z najciekawszych powieści jakie czytałem… Co ciekawe nie akcja gra tutaj pierwsze skrzypce, a idea. Zupełnie fenomenalny pomysł. Dlaczego? Ano dlatego, że o ile literatura metaforą stoi, o tyle ta pozycja jest metaforą od pierwszej do ostatniej strony. Ilość interpretacji może być taka jak ilość czytelników. Znów powiem, że książki Kinga przeżywa się, a nie czyta – i w tym wypadku przeżywa się mocno. Zakończenie, jak sądzę wiele osób może rozczarować, ale tylko tych którzy nieodpowiednio podejdą do całości. Ci, którzy uzyskają odpowiednie nastawienie dojdą do wniosku, że lepsze być nie mogło.

Kolejną kwestią jest tajemnicza postać pojawiająca się w zakończeniu. Kim jest? Jest wiele teorii, ale ja dodam taką jakiej nie udało mi się uzyskać od nikogo pytanego… Kojarzycie człowieka w czerni z późniejszej twórczości?

I mały cytat na zakończenie:

„Gdyby ludzie trzymali się tego, że zaraz, nie wszystko naraz, byliby o niebo szczęśliwsi.”

Ocena końcowa:
5
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje