Simon Beckett – Zapisane w kościach

Nie licząc niedawno opublikowanego opowiadania z Davidem Hunterem w roli głównej uzyskałem właśnie komplet literackich dzieci Simona Becketta.

Jeśli chodzi o serię to ten tom podobał mi się najbardziej. Dobra, wartka akcja, osadzona w ciekawym miejscu. Wyraziści bohaterowie (wreszcie!) pozwolili sobie na trochę większe obnażenie emocjonalne niż w pozostałych częściach. Fabuła mocno pokręcona i chociaż jeden z moich wczesnych typów sprawdził się, to jednak końcówka przyniosła duże zaskoczenie.

Wiem też wreszcie czego brakuje mi w tej serii. Nie sposób odmówić mu wydobywania z czytelnika bardzo dużych pokładów ciekawości. Poważnie! Nie sposób się oderwać, ale brakuje mi (może tylko mi) niepokoju. Czytałem książki mniej ciekawe, z gorszą fabułą, ale znacznie bardziej niepokojące. Lubię czuć niepokój, dlatego zawsze tak dotkliwie odczuwam jego brak. Ale przecież nie da się spełnienia wszystkich swoich literackich oczekiwań poszukiwać u jednego pisarza… Albo w jednej książce, bo akurat w pozycji ‚Rany kamieni’, niepokój jest wszechobecny, mimo że w książce niewiele się dzieje (POLECAM!).

Przyznam szczerze, że Beckett jest pisarzem świetnym, a jego książki wyborne, dlatego z niecierpliwością czekam na jego dalsze pisarskie poczynania.

Krótko mówiąc: Trzeba przeczytać!

Ocena końcowa:
4.1
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje