Stephen King – Bastion

Podoba się? Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Przebrnąłem przez Bastion. Nie było to łatwe. Ostatnimi czasy zachciało mi się poczytać kilka porywających i szybkich kryminałów i przeciskanie się przez to ciężkie powietrze do Kingowej piwnicy, gdzie czas płynie wolniej i jest dużo miejsca na opowieści sprawiło mi nieoczekiwaną trudność.

Cały czas szukam fenomenu mistrza i z każdą kolejną pozycją mam jakieś refleksje. Dajmy na to przeciętny autor thrillerów przygotowanie jajecznicy by opisał mniej więcej tak:

„Wbił cztery jajka do miski, zamieszał niedbale i wlał na skwierczący już dobrze bekon. Następnie chwycił swój ulubiony, lśniący nóż, który jeszcze wczoraj tańczył na skórze jego ostatniej ofiary. Nie mogąc się pohamować, uniósł nóż do ust i zaczął go oblizywać jakby w poszukiwaniu dawno już zmytych kropli krwi.”

Gdyby to był King to być może by było to coś takiego:
„Była kiedyś kura. Ostatnia kura na świecie…”

Nie wiem czy rozumiecie do czego zmierzam, ale podczas gdy większość pisarzy grozy skupia się na akcji (czyli szybko i na temat, bez zbędnych zakosów), King jest swoistym bajarzem. Czytając jego powieści czasem można odnieść wrażenie, że 3/4 słów jest niepotrzebna. Ale to błąd – każde słowo jest potrzebne i w odpowiedniej chwili wypływa jak długo oczekiwane przez tonącego koło ratunkowe.

Tak jest z Bastionem, a na dodatek – już rozpływałem się nad cyklem Mroczna Wieża, jako dziełem kompletnym – okazuje się, że dopiero w parze z Bastionem zaczyna być dziełem ‚skończonym’. Chociaż też nie do końca bo człowiek w czerni (albo jak go tam różnie zwą;) ) pojawia się jeszcze dwa, trzy razy w innych powieściach.

Sama powieść jest swoistym traktatem o człowieczeństwie, społeczności, i oczywiście walce dobra ze złem. Fenomen Kinga polega na tym, że czyta się to jak historię prawdziwą, lub co najmniej wielce prawdopodobną. To historia do opowiadania, przekazywania przy ognisku, czy podczas nocnych gawęd.

Nie jest to pozycja z panteonu moich ulubionych Kingowych, ale ponieważ traktuję ją jako część pewnej całości, oceniam dość wysoko.

I… jakoś tak mi nieswojo gdy ktoś kichnie w mojej obecności.. do momentu gdy nie zacząłem Bastionu nie zwracałem na to uwagi.

Ocena końcowa:
4.6
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje

Podoba się? Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •