Stephen King – Cmętarz zwieżąt

Cóż, kultowa pozycja dla wielu – ja miałem okazję zapoznać się z opowieścią po raz pierwszy. W mojej ocenie autorowi udało się uzyskać swój znany i lubiany poziom napięcia. ‚Lekki stresik’ towarzyszył mi podczas praktycznie całej książki, co bardzo mnie ucieszyło po kilku ostatnio nierównych pozycjach Kinga.

Nie ma za bardzo co się rozwodzić na Cmentarzem.Wielu ludzi zna tą książkę i sobie ją ceni. Ja z przyjemnością do tego grona i tak sobie myślę, że jest to dobra książka na start z Kingiem.

Podobało mi się również studium transformacji głównego bohatera. Bardzo wnikliwa analiza psychiki działającej pod wpływem dużego stresu i obsesyjnej myśli. Wydaje mi się, że całą tą historię można potraktować jako przenośnię i przerysowany przykład dość powszechnych zachowań.

Szczerze polecam i wklejam taki oto fragment, który bardzo mi się spodobał:


„Nie należy wierzyć, iż istnieją granice grozy, którą zdolny jest przyjąć ludzki umysł. Wręcz przeciwnie, wszystko wskazuje na to, iż w miarę jak ciemność staje się coraz głębsza, głębia owa zaczyna rosnąć wykładniczo – i choć nie chcemy tego przyznać, to doświadczenie podpowiada nam, iż kiedy koszmar staje się dość czarny, groza zaczyna rodzić grozę, a jedno przypadkowe zło płodzi następne, często rozmyślne złe czyny, póki w końcu wszystkiego nie pochłonie ciemność. Najstraszniejszym zaś pytaniem pozostaje to, ile dokładnie grozy może znieść ludzki umysł i wciąż zachować niezłomną, nieugiętą łączność z rzeczywistością. Trudno ukryć, że podobne wydarzenia mają w sobie coś z absurdu. W pewnym momencie wszystko staje się zabawne. Możliwe, że w tej właśnie chwili nasze zdrowie umysłowe zaczyna albo ratować się przed upadkiem, albo też załamywać i pękać. To moment gdy człowiekowi wraca poczucie humoru.”

Ocena końcowa:
4.4
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje