Stephen King – Historia Lisey

Podoba się? Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Myślę, że z Kingiem to jest trochę jak z Pink Floyd. Albo ktoś nie dojrzał, albo w ogóle nie gustuje, albo ktoś lubi parę piosenek ogranych w radiu. Jeśli ktoś jednak raz to poczuł to nie może bez tych dźwięków żyć. I wtedy nie ma lepszych/gorszych utworów. Są tylko pasujące do takiego lub innego nastroju, ale wszystkie w swoim czasie genialne.

I w przypadku Historii takie mam właśnie odczucia. Przyjmę pokornie, że ktoś mógł odłożyć książkę po 100 stronach, z powodów jak w pierwszym akapicie. Książka według mnie jest trudna. Bardzo zagmatwana, bardzo emocjonalna, bardzo osobista i chyba samemu autorowi bardzo bliska. Pisana również w specyficzny sposób, z wieloma dziwnymi słowotworami (tutaj ukłony dla tłumacza).

Z punktu widzenia osoby, która (np u jedynaków to dość powszechne ;)) ma tendencję do uciekania w swój (nie zawsze) bezpieczny, wewnętrzny, wyimaginowany świat, Historia Lisey będzie jak przegadana noc z przyjacielem. Wszechobecny bród emocjonalny i cierpienie poprzeplatane jest z uczuciami czystymi i prawymi. Każdy bowiem posiada dwa oblicza, każdy ma tajemnice. Tak jest bez względu na to jak bardzo staramy się to wyprzeć.

W mojej ocenie King stworzył historię równie piękną co trudną. Jeśli ktoś zada sobie trud wejścia w jej cień i podążania za nią, jednocześnie eksplorując własne pokłady wyobraźni to z pewnością będzie zadowolony po skończonej lekturze. Całe to czytanie jest jak Baf, na końcu którego czeka nagroda.

Baf, koniec.

Ocena końcowa:
4
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje

Podoba się? Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •