Sue Townsend – Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka.

Na myśl o tej książce przychodzą mi do głowy różne rzeczy. Przykładowo to, że ‚Kiler’ Machulskiego to ‚film’, a ‚Dekalog’ Kieślowskiego to ‚FILM’. Przypuszczalnie każdy to powie. Inną kwestią natomiast jest to, że Kilera większość osób widziała wielokrotnie, całkiem nieźle się przy tym bawiąc… a z Dekalogiem bywa różnie – większość oglądała tylko wybrane części całości, i to przypadkiem, no ale tak czy owak każdy powie, że to sztuka przez duże ‚Sz’. Zasadniczym pytaniem jednak jest, czy po całym tygodniu pracy, użerania się z korkami, zimnem, wiatrem (biedni) i piaskiem (reszta) w oczy oraz czerwonym ze złości jak tyłek pawiana szefem, wybierzecie do oglądania film pokroju Kilera, czy bardziej coś w stylu Dekalogu?

Tak chyba należy traktować tą książkę – jako rozrywkę (założę się, że Brytyjczycy śmiali się wielokrotnie więcej niż ja – jest sporo żartów ‚dedykowanych’). Pomimo tego, że to dość ‚kobieca’ pozycja, to mnie się całkiem ta historia spodobała. Miejscami jest tak głupia i absurdalna, że aż śmieszna. Z drugiej strony autorka rysuje kwestie godne zastanowienia, przemyślenia, może nawet przewartościowania. Język i styl nie jest zbyt wysokich lotów moim zdaniem, ale nie tego oczekuję od komedii.

Bardzo spodobało mi się to, że polubiłem wszystkich (bez wyjątku) bohaterów, a każdy z nich, nawet jeśli brał tylko epizodyczny udział w historii był bardzo wyraziście narysowany przez autorkę. Główna bohaterka natomiast dość irytująca, szczególnie pod koniec książki, ale wielki plus za odwagę, bo zrobiła to, o czym większość z nas przynajmniej raz w życiu pomyślała, a niewielu (nikt?) zrobiło, czyli:

Rzucić wszystkim ‚dotychczasowym’ o podłogę, wyłączyć radio, tv, telefon, zaszyć się w łóżku i siedzieć tam tyle ile będzie potrzeba.

Ocena końcowa:
3.3
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje