Tess Gerritsen – Autopsja

Schemat podobny, a jednak jak zwykle coś nowego. Nie ukrywam, że podobają mi się książki Tess… To już piąta część serii i nie mam dość. Nie są to może kryminały, które będę pamiętał przez dłuższy czas, ale na pewno zawsze będę je polecał i chętnie sięgnę po nowe, jeśli tylko pojawią się na rynku.

Nie chcę się powtarzać, ale podobają mi się główni bohaterowie, którzy rozwijają się wraz z kolejnymi częściami nabierając koloru i smaku. Podoba mi się też to, że pewne rzeczy są niezmienne… Jane zawsze wpakuje się w kłopoty, Maura z kolei zastanawia się ‚co by było gdyby’ prawie przy każdym facecie którego mija na ulicy. Ich koledzy też mają swoje, znane nawyki. Całość dzięki temu czyta się trochę tak, jakbyśmy znali bohaterów – czasem lepiej niż oni sami.

Mimo podobieństw personalnych, Tess stawia jednak na różnorodność tematu i tutaj naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Fabula jest jak zwykle oryginalna, dobrze skomponowana, trzymająca w napięciu i bardzo skutecznie prowadzona.

Jednym słowem kawał dobrego kryminału. Psychofanem nie jestem i nie zostanę, ale dobrnięcie do końca serii będzie dla mnie prawdziwą przyjemnością.

P.S. Do tej pory się powstrzymywałem, ale w końcu muszę to powiedzieć. Jak na tak fajne książki, to wydawcy mają bardzo średnich projektantów dla okładek z tej serii.. Kompletnie to co widzę na okładkach nie klei mi się z tym co czytam. Ale to pewnie tylko moje prywatne odczucie. W każdym razie – nie oceniaj książki po okładce 😉

Ocena końcowa:
4.6
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje