Stephen King – Czarna bezgwiezdna noc

Tak sobie pomyślałem, że czytając ten zbiór opowiadań, albo może trafniej minipowieści, opiszę paroma zdaniami każdą z nich.

 

1922

Jak sądzę, cały zbiór będzie traktatem o winie, karze i ciemnej stronie każdego człowieka. Pierwsza historia jest mocno obyczajowa. Typowa w tamtych latach rodzina farmerów, typowy w tamtych latach konflikt małżeński (moja znajoma kiedyś powiedziała, że najszczęśliwsze lata małżeństwa są wtedy, gdy para jest biedna jak myszy kościelne, przy czym każde z nich jest biedne po równo) oraz być może nie takie znów nietypowe jak na tamte czasy, rozwiązanie tego konfliktu…

Złe uczynki powodują jednak, że czasy, gdy spało się ‚snem sprawiedliwego’ odchodzą w czarną otchłań, a otchłań ta jest dziurą w twojej własnej duszy, która co rusz wypluwa podgniłe szczury grzechu wprost pod Twoje nogi.

Mimo, że sam temat jest jak ziemia zaorana tysiąc razy, to King jak zwykle, w skuteczny i bardzo charakterystyczny dla siebie sposób oddał klimat wydarzeń i charakter emocji. Próżno jednak szukać w tej minipowieści wartkiej akcji, a samo wrażenie po jej ukończeniu jest mocno depresyjne. Nie polecam na słabsze duchowo wieczory – to historia bez happy endu.

 

Wielki kierowca

Lubisz to, a to do ciebie pasuje…

 

To opowiadanie to tzw. szybka piłka z odrobiną refleksji. Po raz kolejny w twórczości Króla pojawia się bohater pisarz. Tym razem jednak mamy do czynienia z poukładaną i dość pretensjonalną pisarką, która jest twórcą serii kryminalnej dla podstarzałych i znudzonych życiem Pań.

Prowadząc bardzo schematyczne życie Tess (wspomniana pisarka) podłapuje nieplanowaną fuchę w postaci spotkania z czytelnikami organizowanego w jakiejś podłej, ale niezbyt odległej mieścinie. Tess wyrusza zatem drobiazgowo zaplanowaną drogę, odbywa drobiazgowo zaplanowane spotkanie i pewnie wróciłaby równie drobiazgowo zaplanowaną drogą powrotną, ale organizatorka sprzedaje jej cynk o skrócie, który pozwoli zaoszczędzić jej czas i kilometraż. Uradowana Tess wyrusza w drogę, jednak na tym etapie wszystko co zaplanowane się kończy, a z drogi robią się schody – i to strome.

Opowiadanie jest klasycznym przykładem opisu zbrodni i samodzielnie wymierzonej zemsty. Według mnie nie występują w nim tak charakterystyczne dla Kinga moce nadprzyrodzone – bohaterka co prawda słyszy jakieś głosy, ale któż ich nie słyszy prowadząc ze sobą bogaty dialog wewnętrzny (powiedzcie proszę, że Wy też tak macie! 😉 ). Możemy też obserwować dość dużą metamorfozę zblazowanej kobiety, która w efekcie zdarzeń staje się zdecydowanym i błyskawicznie myślącym człowiekiem. Co ważne, wykorzystuje swoje cechy z czasów ‚przed’ – tylko zastosowanie ich jest ‚ciut’ inne…

Całą historię świetnie opisuje kluczowe zdanie, które autor przywołuje kilkukrotnie:

„Lubisz to, a to do ciebie pasuje”

I tak to w życiu jest – każdy z nas ma coś co lubi, a to do niego pasuje. Tylko z wielu powodów, większość z nas bardzo nie chce tego wyciągnąć na światło dzienne. To nic… W końcu, odpowiednim zbiegiem okoliczności to samo wyjdzie.

 

Dobry interes

Życie jest fair. Wszyscy trzęsiemy się w brzuchu przez dziewięć miesięcy, a potem kości zostają rzucone. Niektórym wypadają dwie szóstki, innym, niestety, dwie jedynki. Tak właśnie dzieje się na świecie.

Uniwersalna prawda o życiu jest taka, że wszechświat musi pozostawać w równowadze. Dlatego gdy w afryce są upały, to na biegunach panuje lodowa atmosfera – bilans na zero. Dlatego też noc i dzień średniorocznie dzielą się dobą po połowie, a ilość ludzi szczęśliwych równa się tym, którzy szczęścia nie znają. Dlatego również, za każdym razem gdy ktoś wygrywa życie, ktoś inny je traci.

King zadaje pytanie czy to uczciwa wymiana? Czy powinienem mieć wyrzuty sumienia przejmując w połowie życia szczęście kogoś innego, skazując go tym samym na przeżycie swojej drugiej połowy żywota w skrajnym nieszczęściu? Takim, jakie ja przeżyłem w trakcie swojej pierwszej połówki? Jak to wszystko do siebie przyrównać, zbilansować? Na którą stronę przechyli się szala korzyści względem strat?

Człowiek, z diagnozą raka natrafia przypadkiem na dziwnego typa, handlującego ‚przedłużeniami’. Ubija z nim interes życia – dosłownie. Zyskuje zdrowie – za drobny procent od zysków oraz… obciążenie przeciwwagą nieszczęścia osoby, która m.in. jego kosztem zyskała wszystko to, o czym on mógł tylko pomarzyć – nomen omen, kosztem swojego najlepszego przyjaciela.

Po przeczytaniu tego opowiadania, świetnego swoją drogą, nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytania, które sam postawiłem wcześniej. Teoretycznie zawsze powinno się iść w stronę czynienia dobra, ale jeśli to dzieje się Twoim kosztem? Co jeśli, ktoś zaczyna to wykorzystywać ponad miarę, a jedyne co ma w zamian do zaoferowania to poklepanie Cie po ramieniu? Co jeśli chcesz się odegrać?

Na te i wiele innych pytań zrodzonych pod wpływem tej historii, każdy musi znaleźć odpowiedź samodzielnie…

 

Dobre małżeństwo

Udane małżeństwo to stan równowagi – o tym wiedzą wszyscy. Udane małżeństwo zależy również od wysokiej tolerancji na irytację.

 

Z tego co zdążyłem zaobserwować, to większości z Was, którzy mieli do czynienia z Czarną bezgwiezdną nocą, ta oto opowieść podobała się najbardziej. Mnie chyba jednak bardziej do gustu przypadła poprzednia… Niemniej jednak, przyznać trzeba, że Dobre małżeństwo jest najbardziej wiarygodne jeśli chodzi o ‚domowe emocje’.

King jak zwykle w bezpośredni i brutalny sposób ukazuje obyczaje, relacje i układy rodzinne. Oh, nie trzeba od razu być psycholem, albo mieć zwyrodnialca za partnera, aby doświadczyć podobnej historii. Ileż to świat zna przypadków, kiedy ktoś najbliższy, z kim beczkę soli się zjadło, okazuje się być bardziej obcym niż najbardziej obcy. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień. Kto żyje nie skrywając ani jednej niechlubnej tajemnicy, niech teraz podniesie rękę. Otóż to dlatego poznając kogoś idealnego zastanawiamy się: Co jest grane? Gdzie jest haczyk?

Pozostaje wierzyć, że jednak większość ludzi jest dobrych. Zadaję sobie tylko pytanie, czy dobroć jest stanem, w którym zwyczajnie nie ma się mrocznej strony, czy też stanem, w którym potrafi się ten mrok trzymać na smyczy… Skłaniam się ku tej drugiej teorii, gdyż w swoim krótkim życiu nie trafiłem jeszcze na rodzinę bez sekretów i sekrecików. W rodzinie zawsze ktoś, kogoś kryje 🙂

Tym samym z fabuły opowiadania nie zdradziłem nic, albo prawie nic. I dobrze, przekonajcie się sami 😉

Dla smaczku wklejam mały cytat z komentarza autora:

W porządku, chyba już dość nabyliśmy się w czarnej, bezgwiezdnej nocy. Obok jest inny, wielki świat. Weź mnie za rękę, przyjacielu, a ja z radością poprowadzę cię ku słońcu. Cieszę się, że tam pójdziemy, bo uważam, że ludzie w większości są zasadniczo dobrze. Wiem, że ja jestem.

To ciebie nie jestem do końca pewny.

 

Podsumowanie

Zbór opowiadań jest różnorodny i interesujący. Każdemu, kto ma skłonność do refleksji, a nie tylko jest poszukiwaczem mocnych wrażeń, dostarczy wiele momentów do zastanowienia się nad sobą i otoczeniem. Polecam szczególnie osobom, które lubią przyglądać się ludzkiej psychice. King jest mistrzem obserwacji oraz liderem książek obyczajowych. Dzięki wplataniu wątków nadprzyrodzonych został królem horroru, jednak fani Kinga dobrze wiedzą, że każda z jego książek zbudowana jest na kanwie wrażliwości, empatii i fantastycznej umiejętności opisywania zwykłych ludzkich relacji.

Ocena końcowa:
4.3
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje