Marek Świerczek – Skowyt

Zanim zacznę właściwą część opinii, pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Pamiętam schyłek PRL’u z perspektywy dziecka. A dzieciaki, widzą więcej niż rodzicom się wydaje. Pamiętam zatem doskonale zatęchły, wszechobecny klimat społeczny. Pamiętam konspiracyjne schadzki w naszym domu, lub domu znajomych – nie dlatego, że mieli coś do ukrycia, ale tak na wszelki wypadek. Pamiętam prawie jednakowe wystroje wnętrz i jednakowe ich zapachy. Pamiętam też, że mimo wszystko relacje międzyludzkie znaczyły wówczas coś więcej niż dziś, mimo że dzisiaj wszystkich mamy w zasięgu ‚myszki’…

Nie ucieknie się od tego. To przekleństwo genów? A może opętanie? Coś, co jest częścią ciebie, choć tego nie chcesz, co odstręcza innych, spycha poza krąg wyznaczony przez obozowe ognisko, poza bezpieczeństwo stada.
Jesteś sam, bo nosisz w sobie coś obcego, dla czego nie ma miejsca pośród reszty współplemieńców. Powoli zaczynasz się z tym godzić. Akceptujesz nieuniknione, a wtedy to powoli wychodzi z mroku.

 

Nie spodziewałem się po Skowycie tego co otrzymałem. Wydawało mi się, że książka będzie kryminałem jakich wiele, ale osadzonym w stalowych realiach schyłku komuny. Biję się w piersi – nie mogłem pomylić się bardziej…

Czytając Skowyt czułem się jak zwierze, czekające na ofiarę. Od pierwszych do ostatnich stron, autor potrafił naginać strunę napięcia do granic możliwości. Przeplatanie działań śledczych z myślami i konfliktami wewnętrznymi ściganego tylko potęgowało ten efekt. Książka nieprawdopodobnie działa na wyobraźnię i emocje. Pan Świerczek, pod zatęchnionym płaszczem działań operacyjnych przemyca także wiele ważnych pytań o człowieczeństwo i uczucia. Uważam, że jest to pozycja bardzo mocno nacechowana psychologicznie, a towarzyszący cały czas poblask nadrealności, to tak naprawdę wnikliwa analiza obłędu.

Wielki ukłon należy się również autorowi za kreację postaci. Są bardzo realne i wyraziste. Polubiłem każdego z nich, z każdym z nich się związałem emocjonalnie. Z każdym współodczuwałem i każdego starałem się zrozumieć. Każdemu z nich zaufałem i naprawdę ciężko byłoby mi któregokolwiek osądzić.

Ta opowieść wryła mi się w umysł z nieprawdopodobną siłą i z pewnością nie zapomnę jej przez bardzo długi czas. Jestem pod wielkim wrażeniem! Będę polecał tą książkę każdemu.

P.S. Taka dygresja, dla tych którzy mnie znają i obserwują – Skowyt sprawił, że na chwilę odłożyłem ukochanego Kinga!

Ocena końcowa:
4.7
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje
%d bloggers like this: