O Buraku

Pośród gąszczu i zieleni,
Gdzie się rosa w trawie mieni
I nad rzeką biegnie kładka –
Stała buraczana chatka.
Kto to widział, niech potwierdzi,
Bo ta sprawa z lekka śmierdzi.
W domu tym – jak słuchy prawiły,
Mieszkał Burak – niezbyt miły.
Miast z rodziną żyć w ogrodzie,
Nie chcąc ulec owej modzie,
Z racji swojej aparycji –
On nie poddał się tradycji,
Bo Burakiem był złośliwym,
Nader mocno też wzgardliwym.
Raz widziała Kalarepa,
Jak Kapustę w liście klepał.
Bez jej zgody i wbrew woli,
Też naprzykrzał się Fasoli.
Przykre słowa mówił stale,
Nie zważając na morale,
Brak kultury i obycia,
Oraz słowa bez pokrycia,
Wypowiadał nieustannie,
Tak mężatce jak i pannie.
Aż nadeszła taka pora,
Gdy za sprawą Pomidora,
Poczuł Burak aż po skronie,
Jak to jest po drugiej stronie.
Eh zrobiło mu się przykro,
Gdy go nazwał zwykłą ćwikłą!
Jak to zwykle w bajkach bywa,
Tu tez morał się ukrywa.
To co dajesz może wrócić
I niemiło Cię ocucić.

 

Autor: Beata B.