Paweł Jaszczuk – Na skraju nocy

Do polskich autorów miałem dość sceptyczne podejście. Może to wynik nie najlepszych wspomnień ze szkoły średniej. Polskie dzieła technicznie wybitne są i basta, ale czy interesujące to zupełnie inna para kaloszy.

Pamiętam, jak parę lat temu postanowiłem wrócić z księgarni z kryminałami tylko polskich autorów. Nie miałem i wtedy szczęścia, bo okazało się, że sprawa wygląda trochę jak z polskim filmem. Albo fabuła była naiwna i płytka jak kałuża w lipcu, albo ciężka i przygnębiająca jak masowy pogrzeb. Wtedy też na dobre rozkochałem się w dość prostolinijnej, ale mocno grającej na emocjach literaturze zza oceanu, posiłkując się czasami daniami kuchni rosyjskiej, skandynawskiej lub zachodnioeuropejskiej.

I teraz wpada mi w ręce książka Pawła Jaszczuka, która przewraca mój książkowy światopogląd do góry nogami i przywraca mi wiarę w polską literaturę.

Wydaje mi się, że ten cholerny dom odciska na nas diabelskie piętno, że to nie my o nim, lecz on stale decyduje o nas. Jeszcze się o tym przekonasz.

 

Ta książka to nie jest zwykła opowieść. Ta książka to zjawisko! Uciekasz od swojej mrocznej przeszłości… Stajesz w strugach deszczu przed starą kamienicą, jakich w polskich miastach wiele… Otwierasz stare, ciężkie, brudne i skrzypiące drzwi… W twarz uderza Cię zapach starego drewna, stęchlizny i kociego moczu. Idziesz po schodach do góry, a każdy stopień skrzypi w innej tonacji. Lądujesz na stancji w mieszkaniu, w którym gospodynią jest stara, schorowana i niesamodzielna kobieta. Do czasu znalezienia pracy godzisz się pomóc w opiece nad właścicielką mieszkania… Od tej chwili zaczynasz brać udział w teatrze małej społeczności, gdzie ściany mają uszy, a niewidomy widzi całkiem dużo. W tym domu atmosfera jest gęsta i porowata. W tym domu wszyscy się znają, a tajemnice czają się w każdym kącie. Podczas ucieczki od historii własnego życia, wciąga Cię jak bagno historia tego domu.

Mniej więcej tak wygląda sytuacja głównej bohaterki tej książki.

Bardzo mi się podobała specyficzna konwencja przyjęta przez autora. Cała opowieść spowita jest miejscami oparami absurdu i nosi znamiona swoistej psychodramy tej małej społeczności. Nie jest to lektura lekka, ale z pewnością każdy ambitny czytelnik ją doceni. Autor stawia wiele interesujących pytań i tez.

Chciałbym napisać wiele więcej, ale nie chcę zdradzać fabuły książki bardziej, niż to konieczne.

Jak wiele pytań będzie musiała zadać sobie i innym bohaterka, aby rozwikłać tajemnicę sprzed lat? Na to pytanie będziecie mogli znaleźć odpowiedź czytając „Na skraju nocy”

Bardzo, bardzo polecam! Widzę, wielki kunszt w tej powieści.

Ocena końcowa:
4.3
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje