Val McDermid – Ostatnie kuszenie

Wymęczyłem tą książkę strasznie… Inna sprawa, że nawał obowiązków na początku roku skutecznie pozbawił mnie chwil z książką i mam poważne obawy o tegoroczny wynik czytelniczy, ale jednocześnie muszę przyznać, że Ostatnie kuszenie czytało mi się fatalnie. Mam nadzieję, że pani Val miała podczas pisania tej części serii jakiś kryzys i w kolejnych będzie już znacznie lepiej.

A co mi doskwierało? Klęska urodzaju… Mamy tutaj do czynienia z dwiema równolegle prowadzonymi sprawami. Jedna tyczy się prowokacji mającej na celu aresztowanie groźnego gangstera i rozbicie jego siatki, druga natomiast dotyczy seryjnego mordercy psychologów akademickich. Oczywiście sprawy się przeplatają i pod tym względem muszę przyznać, że fabuła jest całkiem ciekawa. Jak dla mnie mało jest jednak pracy operacyjnej. W całej książce przytłacza temat skomplikowanych relacji emocjonalnych, przedstawionych – moim zdaniem – w dość groteskowy sposób. Relacje Tonego z Carol, relacje Carol z Tadeuszem, relacje policjantek lesbijek. Mam wrażenie, że autorka miała z tyłu głowy jakieś pokręcone porno kryminalne. Wszyscy się obwąchują jak psy na spacerze. Żeby chociaż jakaś pikanteria w tym była, a nie zaloty na poziomie szkoły średniej.

Do tego zakończenie. Cały czas miałem wrażenie, że Val gustuje w psychopatach i to wątek seryjnego mordercy będzie bardziej rozwinięty, a skończył się banalnie – na dwóch stronach.

Na dzień dzisiejszy nadal uważam, że seria jest warta uwagi. Po trzech częściach autorka ciągle prowadzi 2:1. Mam nadzieję, że kolejne pozycje będą bardziej przemyślane, spójne i dojrzałe.

Ocena końcowa:
2.9
  • Pomysł
  • Język
  • Akcja
  • Emocje
%d bloggers like this: