Galveston – Nic Pizzolatto

Galveston to dla mnie prawdziwe zaskoczenie. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Nic’u Pizzolatto, chociaż jak widnieje na okładce, jest on autorem scenariusza do, podobno, bardzo popularnego serialu. Nie znając Autora, ani serialu „True Detective”, rozpocząłem lekturę z zupełnie czystym kontem. I o ile ten rok obfituje u mnie w prawdziwe perły, to ta powieść ma szanse wbić się do ścisłej czołówki podsumowania roku.

„Pewnych doświadczeń nie sposób przetrwać i nawet jeśli ocalisz życie, pozostaje ono niepełne.”

Czym jest zatem Galveston? W blurbie książki możemy przeczytać, że będziemy mieli do czynienia z kryminałem w klimacie noir. Jako osoba, kompletnie nie znająca się na kryteriach gatunkowych, nie zamierzam z tym polemizować, jednak podskórnie czuję, że bliżej tej historii do dramatu niż do kryminału.

Fabuła książki opowiada o twardym facecie, żyjącym z ze ściągania długów. Jego szefem jest dość śliski typ, szef nowoorleańskiej mafii. Podczas jednej z akcji, sytuacja wymyka się spod kontroli. Royowi udaje się jednak wymknąć bandytom i wraz z zastaną na miejscu akcji nastolatką ucieka z miasta. Pikanterii dodaje fakt, że Roy’owi zostało jeszcze tylko kilka miesięcy życia.

Odkryłem, że wszyscy słabi ludzie mają tę samą obsesję – fiksację na punkcie spełnienia. Zlatują się do każdego świecidełka jak sroki. Czasem ich świecidełkami są inni ludzie i łatwiej już rzucić ćpanie, niż pozbyć się tego nałogu.”

Galveston to w istocie bardzo subtelna, wręcz liryczna opowieść o dobru. Zaskakujące, prawda? Pizzolatto operuje pięknym, sugestywnym językiem, w którym nawet szorstka jak papier ścierny osobowość Roy’a wydaje się ujmująca. Kreacja głównych bohaterów jest w mojej ocenie mistrzowska. Poznajemy ich cechy i myśli stopniowo, w różnych sytuacjach, z odpowiednią dynamiką. Dzieje się to tak ‚bezszwowo’, że bezwiednie zaczynamy współczuwać ich losy.

„Czyli myliłem się, gdy powiedziałem Rocky, że można wybrać, co się czuje. To nieprawda. Nie można nawet wybrać chwili, kiedy się czuje. Cała przeszłość krzepnie jak zaćma czy strup, strup wspomnień za oczami. Aż do dnia, gdy przebije się przez niego światło.”

Jestem absolutnie zauroczony tą książką. Polecam ją każdemu bez chwili zawahania. Jest to jedna z tych książek, która maluje akcję emocjami, a nie wydarzeniami.

Żałuję tylko, że jest to jedyna publikacja tego autora i z tego co zdążyłem się rozeznać, w najbliższym czasie raczej nie ma co liczyć na kolejne.

Ocena końcowa:
98%
98%
  • Pomysł - 98%
    98%
  • Język - 98%
    98%
  • Akcja - 95%
    95%
  • Emocje - 99%
    99%
%d bloggers like this: