Oszpicyn – Krzysztof A. Zajas

Zacznę od ciekawostki. Podobno w internecie jest wszystko. Okazuje się jednak, że istnieją luki. Gdyby nie powieść Zajasa, ciężko by było znaleźć czym właściwie jest Oszpicyn. Nawet w Wikipedii tego nie znalazłem. Oszpicyn to nazwa Oświęcimia, stworzona przez mieszkających tam Żydów. To trochę pokazuje jak powierzchownie traktujemy historię.

Mieszkam blisko, w Krakowie. W Oświęcimiu byłem dwa razy. Po raz pierwszy jako dzieciak, nie do końca zdający sobie sprawę z wagi tego miejsca. Drugi raz natomiast, miał miejsce wiele lat później, kiedy to muzeum było już mocno ‚wygładzone’. Obrazy zapamiętane w młodości zostały zsyntetyzowane z dojrzałym i świadomym umysłem, co wzbudziło we mnie ogromne emocje. Nie dziwie się, że niektórzy nie chcą tam wracać. Ale nawet wtedy nie zdawałem sobie sprawy po czym stąpam i czym oddycham. Miliony ludzkich, ostatnich tchnień, na stałe scalonych z tamtą ziemią, wodą i powietrzem. Każdy organizm, który tam żyje ma w sobie cząstki tych, posłanych na zgubę, niewinnych dusz. Również dziecięcych dusz.

Prawdę mówiąc, książka nie trzymała mnie w napięciu cały czas. W prowadzeniu akcji widać dość dużą inspirację Kingiem i tak jak u Kinga zdarzają się nierówności. W okolicach środka, historia odrobinę mnie przydławiła. Zaraz potem porwała znów wraz z nurtem wydarzeń. Nie zarwałem dla niej nocy, nie miałem większego problemu aby przerwać i wrócić na drugi dzień. Zapewne można doszukać się tam jakiegoś urwanego wątku, może i kilku trywializmów, ale warto zgłębiając ciekawą, bądź co bądź fabułę, prowadzić drugim torem swego rodzaju dialog wewnętrzny. W książce jest wiele mądrości, dużo pokory oraz gigantyczna dawka poczucia obowiązku domknięcia niezamkniętych spraw (kto ich nie ma… ). Autor dużo energii poświęcił również stosunkom międzyludzkim, ich genezom oraz ewolucjom pod wpływem różnych czynników. Wszak, jak sam pisze:

„Życie to nauka nieufności”

oraz

„Kłamstwo lubi towarzystwo, ale z prawdą człowiek boryka się sam.”

Powieść „Oszpicyn” składa się z trzech części. Jest bogata w barwne i wierne rzeczywistości opisy. Krzysztof Zajas posługuje się piękną polszczyzną i mimo, że podszedł do tematu narracji mocno nowatorsko, całość jest, moim zdaniem, na najwyższym poziomie literackim. To nie jest książka w której wybacza się błędy językowe, bo ich zwyczajnie nie ma.

Kto mnie zna wie, że nie porywam się na opisywanie fabuł przeczytanych książek. Ciężko mi się kontrolować w takim dtopniu, aby nie zdradzić istotnych szczegółów, a to, co można napisać „bezpiecznie” znajdziecie na odwrocie książki. Tak będzie i tym razem. Chcesz się dowiedzieć o czym jest tak książka? To ją przeczytaj. Po prostu, nic więcej… Nie podjęcie tej próby może okazać się dużym błędem.

Na tą chwilę „Oszpicyn” to moje odkrycie 2017 roku.

Moja ocena
Ocena końcowa:
96%
96%
  • Pomysł - 100%
    100%
  • Język - 100%
    100%
  • Akcja - 90%
    90%
  • Emocje - 95%
    95%
%d bloggers like this: