Herezje Chwalebne – Lisa McInerney

Nowy rok zacznę z wysokiego C. Pierwsza rzecz, na którą zwróciłem uwagę to dość specyficzna grafika na okładce. Po zapoznaniu się z treścią książki, okładka nabrała jeszcze więcej sensu. Na froncie zobaczymy wielobarwną postać Marii, płaczącej krwią. Z tyłu zaś plamę, którą można by wziąć za wymioty. Ok, podejrzewam że zamysł twórcy okładki szedł raczej w stronę sztuki nowoczesnej, ale historia przedstawiona przez Autorkę jest bliższa mojej interpretacji. “Herezje chwalebne” bowiem, to książka bezkompromisowa, wielobarwna i wielowymiarowa, w której postaci są wyraziste jak obraz w 4k, a ich emocje bez pardonu tłukły mnie po głowie od pierwszej do ostatniej strony. Trzeba również powiedzieć, że to również historia na wskroś smutna.

“Herezje” zacząłem czytać zaraz po odłożeniu fantastycznej powieści McCammona “Magiczne lata”, gdzie język był doskonale plastyczny. Przypuszczalnie dlatego, w pierwszej chwili, doznałem szoku wobec kanciastego i pełnego wulgaryzmów stylu autorki. Im jednak dalej w las, tym bardziej uzasadnione wydawało się wybranie takiej właśnie formy. Książka opowiada o splatających się losach kilku osób żyjących w lub na granicy przestępczego półświatka w irlandzkim mieście Cork. Historia jest jednak na tyle uniwersalna, że równie dobrze mogła by to być Częstochowa. Poznajemy zatem losy lokalnego gangstera, jego specyficznej matki, życiowego przegrywa (uwielbiam to słowo 🙂 ), zalewającego pałę ilekroć ma okazję, jego syna dilera i ćpuna, podrzędnej kurewki i jeszcze jednej babki, której intencji nie ogarnąłem do samego końca 🙂

Fantastyczne w tej książce jest to, jak bardzo rzetelnie wykreowani są bohaterowie. To chodzące rezerwuary emocji, które wręcz dożylnie podawane są czytelnikowi. Podoba mi się bardzo, że każda z tych osób jest refleksyjna. Autorka zadała sobie wiele trudu, aby pożenić bezwzględność i prozę życia, z ciepłem i dobrym sercem. Każdą z tych osób, ukazanych w książce wysłałbym do pierdla, kopnął w dupę lub na jej widok przeszedł na drugą stronę ulicy, ale muszę również przyznać, że każdą z nich polubiłem.

Generalnie mógłbym napisać, że w mojej ocenie książka mogła by być kompletna. Autorka jednak (chociaż stawiam na wydawcę) postanowiła jednoznacznie pozostawić sobie otwarte drzwi do kontynuacji tej opowieści. Z początku mnie to zdenerwowało, bo wszystko zaczynało się ładnie zbiegać w jeden punkt. Po chwili jednak, doszedłem do wniosku, że jestem ciekawy w co jeszcze autorka wpakuje swoich bohaterów.

I jeszcze mam słowo do tych, którzy już czytali “Herezje chwalebne”, a także tych, którzy to planują i zechcą wrócić kiedyś do mojej opinii. Wiem, że ta książka jest mocno nacechowana specyfiką Irlandii i jej problemów społecznych z religijnością na czele. Zdaję sobie również sprawę z tego, że autorka zrywa szaty z chrześcijaństwa i pokazuje jak wiele jest w tym hipokryzji. Dla mnie ten element nie jest aż tak istotny, więc celowo nie rozmyślałem o nim podczas lektury.

Podsumowując, jeśli cały rok 2018 będzie obfitował w tak świeże i oryginalne teksty to będę bardzo szczęśliwy.

Ocena końcowa:
85%
85%
  • Pomysł - 85%
    85%
  • Język - 85%
    85%
  • Akcja - 80%
    80%
  • Emocje - 90%
    90%