Zabawa w chowanego – Jack Ketchum

Krótka książka, więc i moja opinia nie będzie rozwlekła. „Zabawa w chowanego” podobała mi się znacznie bardziej, niż ostatnio czytane „Potomstwo”. Ketchum ma zwyczaj strzelać z dużego kalibru od samych początków swoich powieści. Tym razem jednak napisał dość powściągliwy tekst. I tym mnie kupił. Bardzo lubię powolne budowanie akcji i napięcia emocjonalnego.

W małym prowincjonalnym miasteczku, którego mieszkańcy żyją według lokalnej rutyny i bez nadziei na zmianę, pojawia się trójka nastolatków z Bostonu, rozbijających się po okolicy szpanerskim kabrioletem i szukających wrażeń. Dan jest lokalnym chłopakiem, trochę narowistym, ale uczciwym i ciężko pracującym. Miłość jednak blokuje neurony i pozbawia racjonalnego myślenia. On i jedna z dziewcząt z grupy od razu przypadli sobie do gustu. Problem w tym, że wybranka Dana lubi „jeździć po bandzie”.

I tak właśnie, od zabawy do zabawy, od jednego wykroczenia do drugiego, Dan zawala pracę i wrasta w ryzykowne towarzystwo. Aż w końcu postanawiają zabawić się w chowanego. I przestaje być zabawnie…

Odpowiednie dla mnie tempo, dość dobrze skrojone postaci, charakterystyczny dla Ketchuma dosadny język. Dobrze to wszystko zagrało w mojej głowie. Zakończenie bez zaskoczenia prawdę mówiąc. Szczególnie, że w Potomstwie było dość… podobnie 🙂

Ogólnie polecam. Niedługa, solidna i trzymająca w umiarkowanym napięciu historia. Szału nie ma, ale myślę, że warto przeczytać.

Moja ocena
Ocena końcowa:
84%
84%
  • Pomysł - 85%
    85%
  • Język - 85%
    85%
  • Akcja - 85%
    85%
  • Emocje - 80%
    80%
%d bloggers like this: