Bardzo przyjemna książką. Jestem z jeszcze trochę starszego pokolenia niż Autorka, ale generalnie bardzo się odnalazłem w postrzeganiu rzeczywistości ’90 zaprezentowanym przez Panią Annę.

Nie wiem czy takie było założenie, ale ja umownie podzieliłem sobie “Lata powyżej zera” na trzy okresy. Okres kaset analogowych, w którym obserwujemy beztroskie i szczęśliwe życie. Życie nieobciążone ogromem napływających informacji, urządzeniami cyfrowymi, internetem i zmanierowanymi rodzicami. Życie na osiedlu, jakie i ja pamiętam. Nikt do nikogo nie dzwonił, ale zawsze spotykaliśmy się bezbłędnie tam gdzie trzeba i wtedy gdzie trzeba.

Drugi okres to ten, w którym królują płyty CD. Tu jest już mniej różowo. Pojawiają się nastoletnie problemy, rozterki. To okres w którym serce jest nieproporcjonalnie duże w stosunku do mózgu. Człowiek jest jeszcze wciąż bardzo naiwny i głupi, ale już zaczyna co sił biegnąć w wymarzoną dorosłość.

Wczesna dorosłość bohaterki to era mp3. Mam wrażenie, że z Autorką nieźle się zrozumieliśmy – gdy człowiek przekroczy wyśnioną granicę dorosłości, zatrzymuje się zdyszany i zaczyna rozglądać. To trwa tylko chwilę, chwilę w której wybucha myśl, że ten dziki bieg był jedną z najbardziej bezsensownych aktywności jaka przytrafia się w życiu. A gdy próbujesz się cofnąć, twoje plecy natrafiają na mur. Nie ma odwrotu.

Podobał mi się klimat tej książki. Był dokładnie taki, jakiego oczekiwałem. Oczywiście wolałbym, aby było mniej “dziewczęco”, ale w końcu przez książkę prowadziła mnie dziewczyna, więc ciężko mieć o to pretensje. Generalnie wszystko co najważniejsze w okresie dorastania zostało bardzo dobrze oddane. Uniesienia, porażki, cały wachlarz emocji – tych głośnych i tych cichych. Kompleksy, duma, wstyd i pewność siebie. Wszystko to, co w tym specyficznym okresie młodemu człowiekowi się przytrafia znajdziecie w tej książce. Przepisanie tego na “chłopięcy” świat nie stanowi żadnego problemu.

Fajna, nostalgiczna, pełna emocji oraz wypełniona klimatem Polski post-PRL historia. Ani optymistyczna, ani pesymistyczna… po prostu prawdziwa. Najmłodsi dowiedzą się jak było, dorośli poczują się jak w domu, a starsi może lepiej poznają swoje dzieci. Polecam!