W obliczu nieuchronnego zderzenia asteroidy z Ziemią, nasz Ostatni policjant, jako jeden z niewielu ludzi zachował kręgosłup moralny i bez baczenia na wszechobecną ignorancję rozwiązuje sprawę, która początkowo została zakwalifikowana jako samobójstwo. Samobójstw w rewirze Hanka Palce’a jest ostatnimi czasu dużo. Część prawdziwych, część kwalifikowanych dlatego, że nikt nie widzi potrzeby męczenia się z dochodzeniem prawdy, kiedy wiadomo, że za parę miesięcy świat się skończy.

Ostatni policjant to stosunkowo lekka lektura, idealny kryminał na wakacje. Utrzymana w mało optymistycznym klimacie preapokaliptycznym historia obdarzyła mnie, ku mojemu zaskoczeniu, bardzo ciepłym klimatem stosunków międzyludzkich. To nie jest książka ociekająca krwią. Sam Hank Palace natomiast nie jest przykładem tak popularnego w powieściach kryminalnych wykolejeńca w szeregach policji. Daje się natomiast lubić, a dziecięca czasami naiwność jest bardziej ujmująca niż irytująca. Koledzy Hanka są równie dobrze skrojonymi bohaterami. Każdy z nich ma ‘jakiś’ charakter, a wszyscy razem tworzą skuteczny, zgrany i momentami zabawny zespół. Autorowi należą się również podziękowania za realistyczne dialogi – przez moment nawet nie wyczułem sztuczności konwersacjach bohaterów.

Nie jest to fabularnie skomplikowana książka, a zwroty następują raczej o 90 stopni, niż o 180, ale całość jest logiczna, a Hank konsekwentnie, krok po kroku, zmierza w stronę rozwiązania zagadki.

Ostatni policjant nie jest lekturą ‘pociągową’, ale zarówno w pociągu, jak i podczas wakacyjnego relaksu, powinien sprawdzić się doskonale 🙂