Bez przeszłości – Keith Donohue

Bez przeszłości to zdecydowanie jedna z bardziej osobliwych historii, jaką miałem okazję przeczytać w roku 2018. Kay Harper jest akrobatką w miejscowym cyrku. Gdzieś pomiędzy jej miejscem zamieszkania a cyrkiem stoi opuszczony sklep, w witrynie którego stoi marionetka, lalka mężczyzny. Piękno i sposób jej wykonania przyciąga Kay i za każdym razem gdy przechodzi obok sklepu zatrzymuje się aby podziwiać figurkę. Pewnego wieczoru, po – jak byśmy to dzisiaj nazwali – imprezie integracyjnej, Kay zauważa, że w sklepie jest włączone światło. Jak zwykle podchodzi do witryny i… zatraca się bez pamięci. W następnej scenie Kay budzi się wewnątrz sklepu jako marionetka. Mniej więcej w tym samym czasieTheo, mąż Kay, zaniepokojony tym, że ukochana nie wróciła do domu, rozpoczyna jej poszukiwania. Dla prowadzącej śledztwo policji, staję się również głównym podejrzanym.

Keith Donohue napisała historię równie niepokojącą co pociągającą. Ciężko to wyjaśnić słowami, ale jest w tej książce jakiś specyficzny magnetyzm. Chciałoby się napisać, że to historia o miłości i determinacji, ale Małżeństwo Kay i Theo jest ukazane w dość beznamiętny sposób. Świat lalek natomiast aż wrze od emocji. Momentami skrajnych, momentami przerażających, jednak zawsze bardzo mocnych. Nie brakuje w nim złości, wzruszeń, sympatii i strachu. Marionetki utworzyły również coś na wzór uporządkowanej społeczności. Jest królowa, są liderzy, despoci, konspiranci i cały szereg innych postaci z takim czy innym rysem psychologicznym. Całość jest ubrana w ciekawą formę, gdyż w miarę poznawania tego drewnianego świata, natykamy się na laleczki o nie tylko ludzkich kształtach.

Na uwagę zasługuje też subtelność właścicieli tej menażerii w stosunku do swoich “pupili”. To takie trochę psychopatyczne uczucie, jednak nieliczne opisy, poprawiania, szycia strojów czy naprawiania lalek przez lalkarzy, utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie traktują ich wyłącznie jak drewnianych aktorów, dzięki którym zarabiają prowadząc obwoźny teatr lalek.

Jest jeszcze coś. Istnieje metoda, aby powrócić do ludzkiej postaci. I w tym miejscu zaczynają się prawdziwe dylematy…

Książka nie jest łatwa ani w odbiorze, ani w interpretacji. Utrzymanie jej przez Autorkę w baśniowym klimacie to gra pozorów, teatr lalek. Bez przeszłości ma większy potencjał, niż udało się wykorzystać pisarce, jednak uważam że jest zdecydowanie godna polecenia.

Moja ocena
Ocena końcowa:
86%
86%
  • Pomysł - 96%
    96%
  • Język - 85%
    85%
  • Akcja - 75%
    75%
  • Emocje - 88%
    88%