Dziwna pogoda – Joe Hill

Recenzja będzie krótka, bo i nie ma się nad czym specjalnie rozwodzić. Dziwna Pogoda to cztery opowiadania, które są dokładnie takie jak tytuł zbioru. Dziwne, ale dobre. Jak do tej pory nie mogę narzekać na prozę Hilla. Przeczytałem wszystkie jego książki wydane w Polsce poza Strażakiem. Doszły mnie słuchy, że Strażak jakiś taki nienajlepszy, więc nie pali mi się do tej powieści. Dzięki tej luce jednak zamiast rozpisywać się co Autorowi udało się w Dziwnej Pogodzie, a leżało w Strażaku, mogę tylko napisać, że King Junior trzyma poziom.

Wszystkie cztery opowiadania bardzo mi się podobały. Nawet to kompletnie „odjechane” o osobliwej „podróży” na chmurze (Wniebowzięty). Nie wiem przypadkiem, czy nie to właśnie najbardziej przypadło mi do gustu. Niemniej jednak, na brak kreatywnych pomysłów chłopak nie może narzekać. Każdy tekst był ciekawy, a sposób prowadzenia narracji i delikatne wybiegi myślowe, pozostawiły we mnie znacznie więcej niż tylko wspomnienie fabuły.

Chciałbym napisać, że Joe jest równie dobrym obserwatorem świata jak jego tata, ale nie mogę. Choćbym się skichał po stokroć, nie jestem w stanie nie porównywać prozy obu tych Panów. I gdy wspominam książki starszego, które napisał mniej więcej w wieku, w jakim aktualnie jest jego syn, to jednak dystans między nimi jest widoczny. Ale ma to swoje plusy – King w wieku czterdziestu kilku lat chyba wciąż był w silnym związku z używkami, więc są pozycje które czyta się dość trudno. Hill natomiast serwuje nam ciekawe historie, podane w nieskomplikowany sposób. Jednym słowem rozrywka jak się patrzy. A jedyne czego od nas wymaga to otworzenia się na nieszablonowe koncepcje.

Tańca radości nie było, ale z czystym sumieniem polecam. Czytajcie 🙂

 

 

Moja ocena
Ocena końcowa:
81.3%
81.3%
  • Pomysł - 90%
    90%
  • Język - 75%
    75%
  • Akcja - 80%
    80%
  • Emocje - 80%
    80%