Nikt nie idzie – Jakub Małecki

Kuba Małecki zmusza mnie do refleksji nad różnicą między talentem a darem. No bo ten sam talent może mieć kilka osób i i jest to w moim mniemaniu cecha dość odtwórcza. Dar natomiast jest czymś indywidualnym, intymnym i twórczym. Nie twierdzę, że Małecki poza darem nie ma talentów, ale to właśnie dar czyni go tak wspaniale specyficznym. W internecie od czasu do czasu pojawia się teoria dyplomacji, która głosi, że:

Dyplomacja to powiedzieć komuś spierdalaj w taki sposób by poczuł podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży.

I chociaż nie dyplomację mam na myśli, to coś takiego Małecki robi z czytelnikiem, że czytając o rynsztoku człowiek się wzrusza. To jest ten dar.

Zgadzam się, że można w książkach Kuby odnaleźć wtórność, ale bądźmy szczerzy, że prawie wszystko o czym można było napisać już napisano. Zatem prawdziwą sztuką nie jest wymyślenie “cudu na kiju”, a przedstawienie czegoś przeciętnego tak, aby czytelnik mógł zyskać nową perspektywę. Dokładnie to robi Autor w swoich powieściach.

Nikt nie idzie jest kolejną książką o ludzkich relacjach, napisaną w tak zwyczajny sposób, że na tle autorów za wszelką cenę stosujących literacką Jogę, wypada jak jakiś kosmiczny twór. Ale takie właśnie jest życie. Zwyczajne, bez ozdobników, z uśmiechem trwającym sekundy i płaczem trwającym tygodnie. Tacy są ludzie w Polsce. Nie w garniturach od Armaniego, ale w dżinsach i przetartych butach. Takie są relacje. Nie zaplanowane, ale często polegające na przypadku. Małecki wynajduje takie przypadki, chwyta je, obserwuje jego zachowanie i opisuje. A robi to  z największym możliwym szacunkiem dla obserwowanych obiektów. I wrażliwością. Tak jak należy.

Miałem wspomnieć o fabule, ale nie wspomnę już. Przeczytajcie sami. Gorąco polecam twórczość tego Pana.

Moja ocena
Ocena końcowa:
97%
97%
  • Pomysł - 95%
    95%
  • Język - 98%
    98%
  • Akcja - 95%
    95%
  • Emocje - 100%
    100%