Ostatni worek cementu – Mateusz Wieczorek

Podoba się? Udostępnij:
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia

Gdybym robił ranking książek, przy których bawiłem się najlepiej to Ostatni worek cementu byłby na „pudle”. Poważnie, uwielbiam tego gościa. Miałem już okazję przeczytać jego 66 Dusz i jestem równie zachwycony. To nie jest może monumentalna proza, której poszukuje literacka bohema, ale te historie trzymają się kupy, jak to się mówi. A do tego całość utrzymana jest w moim odczuciu w specyfice klimatu Ocean’s Eleven.

Mawiają, że świat składa się z równowagi… Można dostrzec ją w każdej jego części. Tak zawsze było, jest… i będzie, o ile nikt nie zaburzy tego porządku. W ciągu roku jest tyle samo dnia co nocy. (…) W ciągu dekady jest tyle samo ciepła, co i zimna… W ciągu stulecia tyle waśni, co pokoju… (…) W ciągu tysiąclecia jest tyle samo przypływów, co odpływów… Ta zasada tyczy się wszystkiego, co znane człowiekowi. W nim samym jest tyle samo dobra, co i zła.

Zasadniczo nie mam się do czego doczepić. W tej książce jest wszystko co lubię. Zaczyna się od srogiego pierdolnięcia, a potem jest już tylko lepiej. Fantastycznie wykreowane, charakterne postaci, dobrze obsadzone są w swoich rolach. Fabuła jest wbrew pozorom porządnie pogmatwana, mimo to Autor świetnie powiązał ze sobą wszystkie kluczowe elementy. Do tego dynamiczny, bezkompromisowy, ale również płynny i przyjemny język powoduje, że Ostatni worek cementu czyta się wspaniale.

Jeśli powyższe słowa nie zachęciły Was jeszcze do sięgnięcia po tę książkę, to dodam jeszcze jeden smaczek: Wieczorek zrobił wrzutkę w postaci czegoś nadnaturalnego 🙂

Poczytacie? Bo warto!

Moja ocena
Ocena końcowa:
83.8%
83.8%
  • Pomysł - 90%
    90%
  • Język - 85%
    85%
  • Akcja - 85%
    85%
  • Emocje - 75%
    75%

Podoba się? Udostępnij:
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    5
    Udostępnienia
  • 5
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •