Prowadź swój pług przez kości umarłych – Olga Tokarczuk

To moje pierwsze spotkanie z Oglą Tokarczuk i nie mogę powiedzieć, żeby należało do zbyt udanych. Nie sposób odmówić Autorce bardzo dobrej techniki pisarskiej. Pod tym względem nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Linia akcji poprowadzona jest bardzo dobrze, a poprawność językowa, zakrawająca momentami i poetykę sprawia, że książkę czytało się z przyjemnością.

Sytuację psuję niestety mój osobisty dylemat, jak sobie tę książkę poukładać. Jako kryminał, historia ta jest w mojej ocenie bardzo średnia. Większość debiutujących pisarzy jest w stanie wymyślić bardziej zaskakującą fabułę i wyzwolić we mnie większe napięcie podczas czytania. Po tak szanowanej postaci jak Pani Tokarczuk spodziewałem się znacznie więcej. Gdyby książka Prowadź swój pług przez kości umarłych, miałaby być eko-manifestem, jest to moim zdaniem zbyt mało wyrazista historia. Nie potrafię odczytać zamiaru Autorki. Wydaje się, że przemycenie pewnej ideologii pod płaszczem dobrze sprzedającego się gatunku, jakim jest kryminał to świetny pomysł, mnie jednak nie porwało ani jedno ani drugie. Jak to się teraz mówi: „Coś nie pykło”

Do Pani Tokarczuk wrócę, bo lubię wyzwania i ujmuje mnie język, którym się posługuje, ale ta pozycja nie była zbyt zachęcająca jako wstęp po twórczości Autorki.

Moja ocena
Ocena końcowa:
72.5%
72.5%
  • Pomysł - 65%
    65%
  • Język - 90%
    90%
  • Akcja - 70%
    70%
  • Emocje - 65%
    65%