O zmierzchu – Therese Bohman

Publikacje Pauzy niezmiennie mnie zaskakują. Nie inaczej jest tym razem. Na pierwszy rzut oka niepozorna książeczka, zawiera jednak potężny ładunek treści i emocji. Za opisem Wydawcy:

„Karolina Andersson, badaczka modernizmu cieszącą się uznaniem w środowisku historyków sztuki, jest w średnim wieku, nie ma dzieci ani stałego partnera i nie czuje się w życiu spełniona. Pewnego dnia pod opiekę pani profesor trafi a młody doktorant  twierdzący, że odkrył nieznaną dotąd, niezwykle utalentowaną malarkę. Czy wreszcie nadszedł długo oczekiwany przełom w życiu Karoliny?”

Z punktu widzenia faceta powiem tak: Karolina z początki okropnie mnie irytowała, następnie było mi jej żal, finalnie wzbudziła we mnie podziw. Nie było mi łatwo odnaleźć się w tej historii, bo założyłem, że to literatura kobieca. Odkrycie, w jakim punkcie życia znalazła się bohaterka, spowodowało poszerzenie mojej perspektywy. To ten punkt właśnie jest kluczowy w tej historii, nie płeć.

Moment życia, o którym wspomniałem, to okres czasu pomiędzy jednym „twardym gruntem”, a drugim. W przypadku Karoliny jest to przedział czasowy pomiędzy końcem długoletniego związku, a ogarnięciem swojego życia na nowo. To trochę taki stan jak ten moment, kiedy już nie śpimy, a jeszcze nie jesteśmy do końca świadomi. Bez względu na jakość snu i tego co czeka nas w dniu, w którym budzimy się, przez kilka chwil jesteśmy zawieszeni właściwie nie bardzo wiadomo gdzie. Dla mnie to jest taki moment, w którym byłbym w stanie podpisać cyrograf, aby tylko przytrzymać się snu, jednocześnie uważając, że jestem w tym kompletnie świadomy i racjonalny. No właśnie, w takim momencie, a szczególnie jeśli stan rozciąga się na miesiące, można wiele nieświadomie udawać. Szczęście, spełnienie, zaangażowanie, cokolwiek, wszystko, kurczowo trzymając się jeszcze poprzedniej wersji siebie, nie mając jednocześnie odwagi na nową wersję siebie.

Nie jestem do końca pewny, czy moja interpretacja jest zgodna z założeniami autorki, ale jedyne co mogę Wam dać, to szczery opis własnych myśli, które pojawiły się podczas tej lektury.

Technicznie „O zmierzchu” jest jak zwykle u Pauzy, fantastyczne. Piszę to dla tych, którzy jeszcze z tym wydawnictwem nie mieli przyjemności, bo dla reszty, myślę, jest to dość oczywiste.

Moja ocena
Ocena końcowa:
82.5%
82.5%
  • Pomysł - 85%
    85%
  • Język - 90%
    90%
  • Akcja - 75%
    75%
  • Emocje - 80%
    80%