Meczet Notre Dame. Rok 2048 – Elena Tchoudinova

Oj, mam ja słabość do rosyjskich autorów. Skąd taki pociąg, nie wiem, ale przyjmuję go z zadowoleniem.

Tym razem opowiem Wam o książce Eleny Czudinowej. Meczet Notre Dame nie jest stałym gościem w mediach społecznościowych. Nie wiem, czy to kwestia słabej promocji, czy dbałości algorytmów o poprawność polityczną. Niemniej jednak jest to pozycja warta uwagi, choćby przez odwagę Autorki do poruszania trudnych tematów. Ja wiem, że to fantastyka i wszystkiego można się wyprzeć, ale mimo wszystko. Szczególnie, że posłowie rozwiewa wiele wątpliwości.

Przedstawienie tej książki będzie wyjątkowo kłopotliwe, bo ze względu na pewną skłonność platformy facebook do usuwania treści po znalezieniu odpowiednich słów kluczowych, będę musiał trochę polegać na Waszej zdolności do domyślania się 🙂

Teraz będzie krótko o fabule. Niedaleka przyszłość, 29 lat od dzisiaj. Europa jaką znamy nie istnieje. Geograficznie tak, ale politycznie to Eurabia, zdominowana przez wyznawców tej religii, która wymaga m.in. modlenia się na „ręczniczkach”. Społeczność „naszej” kultury europejskiej, żyje w gettach – chyba, że „przyjęli ręczniczki”, wtedy to „luz”. Oczywiście funkcjonuje podziemie, opierające się głównie na zwolennikach religii, która w naszym kraju jest dominująca. Akcja osadzona jest – jak łatwo się domyślić z tytułu – we Francji. Podkład polityczny i filozoficzny tej historii jest solidny, a wizja przedstawiona przez Autorkę jest zadziwiająco logiczną konsekwencją wydarzeń, których świadkami jesteśmy w obecnych czasach. Przypominam, że książka została wydana w 2004 roku (obawiam się, że dzisiaj byłby problem z jej wydaniem), czyli znacznie wcześniej niż „wędrówki ludów do Europy” i jeszcze wcześniej niż tytułowa Katedra poszła z dymem w wciąż nie do końca jasnych okolicznościach (wierzycie w oficjalnie podane prawdopodobne przyczyny?).

Długo zastanawiałem się jak uniknąć religijnych dywagacji, i wpadłem na pomysł, żeby zagrać grubo i w ogóle tematu religii nie poruszać w swoim tekście. Religie są, ludzie w nie wierzą, a interpretacje świętych pism przez ziemskich przedstawicieli takiej czy innej religii to już zupełnie inna sprawa. Ale jest jeszcze coś takiego jak kultura. Można być ateistą w Polsce, ale ten ateista będzie wychowany w kulturze chrześcijańskiej siłą rzeczy. I to jest punkt wyjścia do tego, co Autorka stara się w swojej książce przekazać. Jak jej to wyszło i czy Was to przekonuje, najlepiej ocenić samodzielnie czytając tę powieść. Szukałem też dosadnego porównania, którego nie można powiązać z jakąkolwiek religią i mam wielką nadzieję, że mi się udało, bo jeśli jest taka, wg której robi się to, o czym zaraz napiszę, to znaczy, że nic nie wiem o życiu :). Ale do brzegu… Mój punkt widzenia, a na starość robię się straszną konserwą, jest taki:

Nie przeszkadzało by mi to, że ktoś chodzi z kciukiem w dupie. Nie przeszkadzało by mi nawet, gdyby połowa mieszkańców Polski chodziła z kciukami w dupach. Zaczyna być dla mnie problemem, gdy ktoś nie chce umyć tego kciuka witając się ze mną. Problem narośnie, gdy stwierdzi, że ja nie podając mu ręki obrażam jego uczucia religijne. Gdy taka osoba próbuje mnie nauczać, że trzymanie kciuka w dupie, jest dobre i za to będę miał jakieś profity „po drugiej stronie”, zaczynam się gotować. Jeśli natomiast w szkole mojego dziecka, wychowawca namawia trzydzieścioro dzieci, żeby sobie wsadziły kciuki w tyłki, bo dwójka uczniów, czuje się wyobcowana mając wiemy co, wiemy gdzie, to mózg by mi wybuchł. Teraz jeśli ktoś zada sobie trud wyjść poza mainstreamowe media, to zobaczy, że to co napisałem się dzieje. Na tyle powoli, że możemy nie skumać, kiedy staliśmy się tą dwójką wywodzących się z „naszej kultury”, na tle trzydziestu osób „tej drugiej kultury”. A mieszanie kultur po prostu nie ma szans na powodzenie. Mieszanie narodowości i ras tak, ale z kulturami to po prostu nie wypali na dłuższą metę. Tyle ode mnie. Ciekawe, czy mi zdejmą ten tekst 🙂

Książka fajna, dynamiczna, ale też stronnicza (siłą rzeczy nie mogła być jednak inna). Momentami dość trudno się czyta, bo jest mnóstwo przypisów oraz nawiązań do wydarzeń i nazwisk mniej więcej z naszych czasów. Z pewnością jest to bardzo oryginalna i kontrowersyjna pozycja, także gorąco zachęcam do czytania. I koniecznie proszę przeczytać posłowie!

Moja ocena
Ocena końcowa:
85%
85%
  • Pomysł - 95%
    95%
  • Język - 80%
    80%
  • Akcja - 80%
    80%
  • Emocje - 85%
    85%
%d bloggers like this: